book-623163_640

14 lutego oficjalnym dniem terroru

Jeśli spodziewasz się, że będzie to post z przepisami idealnymi na kolację Walentynkową, to lojalnie uprzedzam : to NIE JEST WPIS  DLA CIEBIE.

Nie rozumiem fenomenu Walentynek. Nie pojmuję idei tego święta, nie ogarniam także pochodów z naręczem kwiatów, jakie tego dnia odbywają się chodnikami i ulicami każdego miasta. Nie rozumiem gdy oferty na Gruponie informują mnie, że nie zrealizuję ich właśnie w dniu 14 lutego. Nie wykazuję ani krzty zrozumienia dla niemożliwości zjedzenia posiłku w swojej ulubionej knajpie tego dnia, bez wcześniejszej co najmniej kilkudniowej rezerwacji. Nie rozczula mnie widok serduszek w witrynach sklepowych, które pojawiają się wraz ze schowaniem choinek i innych akcesoriów świątecznych. Nie bawią mnie także balony napompowane helem unoszące się pod sufitami w knajpach i restauracjach z napisami w jedynie słusznym języku stworzonym do wyznawania uczuć (nie, nie mam na myśli niemieckiego, wyznanie miłości w tym języku to są dopiero emocje).

Zaskoczę Cię, nie jestem zgorzchniałą singielką czy jak kto woli starą panną, z zaawansowaną i długo pielęgnowaną niechęcią do mężczyzn. Nie jestem także rozwódką. Nie cierpię na androfobię. Żadna ze mnie wojująca feministka.
Wręcz przeciwnie, od wielu lat trwam w szczęśliwym związku, i w najbliższej przyszłości nie planuję zmieniać tego stanu rzeczy (mam nadzieję, że zdanie mojego partnera w tym temacie pokrywa się z moim). W sumie to chyba całkiem normalna ze mnie kobieta.

W takim razie czy istnieje jakiś specjalny, nieznany mi powód, dlaczego akurat ten dzień w roku musi upływać w atmosferze czerwieni, otoczony serduszkami i wszędobylskimi buziaczkami? Czy zasób słów całej populacji musi ulegać istotnemu ograniczeniu tego dnia, tak że każdy chcąc nie chcąc używa tego samego pakietu wyrazów?
A teraz odpowiedz sobie na jedno pytanie : czy nie lepiej dostać ten sam bukiet kwiatów/inny upominek w każdy inny dzień roku? Czy wtedy nie sprawi on większej niespodzianki obdarowanemu/-nej? Czy nie będzie lepszym dowodem uczuć, niż na siłę kupowany bukiet 14 lutego, bo przecież gdy go nie kupisz, to co pomyśli sobie o Tobie twoja druga połówka?

14 lutego każdego roku pojawia się swoisty terror. Na te 24 godziny stajemy się innymi ludźmi. Oczekujemy wyznań, deklaracji, a najlepiej wraz z pierścionkiem. Bo to gwarantuje, że są szczere, prawdziwe i poważne. A przecież tylko takich chcemy. Oczywiście w towarzystwie największego bukietu kwiatów (bo później wrzucimy jego zdjęcie na portal społecznościowy i zdobędziemy dużo lajków). Tego dnia obowiązuje terror w byciu najlepszym chłopakiem/mężem/dziewczyną/żoną i to nie pod słońce, w całym wszechświecie. Terror, któremu ulegają prawie wszyscy. Terror, który na własne życzenie zapożyczyliśmy sobie z innego kontynentu. I to w imię czego? Chyba jedynie zwiększonego popytu na kwiaty i zysków kwiaciarek. I niech Wam czasem nie przyjdzie do głowy stawać okoniem i nie daj Bóg zjawić się z pustymi rękoma w mieszkaniu. Gwarantuję, że Wam się to czkawką odbije. Możecie zaryzykować, ale robicie to na własną odpowiedzialność. Radzę najpierw gruntownie prześwietlić swą drugą połówkę, pod kątem nastawienia do tegoż dnia. Najlepiej przeprowadzić stosowny wywiad wśród znajomych swego partnera/partnerki. Bo a nuż Wasza połowica nie odkryje przed Wami swych prawdziwych pragnień, licząc na to że zaskoczycie ją/go tegoż dnia wymyślnym prezentem. To się może grubo przeliczyć…

A jeśli już nic nie da się zrobić, jesteście skazani na świętowanie tego dnia, sytuacja jest patowa i jedyne co pozostaje to ulec w obliczu terroru, to na litość boską, wymyślcie coś lepszego niż kino i kawiarnię. Bo utrudniacie życie nie tylko sobie, ale i innym, którzy tego akurat dnia chcieli po ludzku zrobić zakupy w Carrefourze*.

*Dla potwierdzenia powyższych wersów, odsyłam do artykułu lokalnej gazety opisującej nalot zakochanych par na jedną z galerii handlowych (http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3752003,wroclaw-tlumy-w-galeriach-handlowych-tak-zakochani-spedzaja-walentynki-zdjecia,id,t.html )

Dużo miłości na co dzień Wam życzę 🙂

Dziewczyna z kodeksem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s