Sernik z malinami

Chyba nie muszę nikomu powtarzać, że jestem absolutną fanką serników. Każda z zaglądających tu osób w mig się o tym przekona, kiedy tylko zobaczy ilość przepisów na te ciasta. Pomimo niezbyt długiego czasu prowadzenia bloga, kilka z nich już zdążyło się na nim pojawić. A dziś powiększę tę kolekcję o kolejny sernik z malinami.

Czytaj dalej

Reklamy

Ślimaczki z ciasta francuskiego

Każdy kto choć trochę mnie zna, wie, że jestem ogromnym łasuchem. Dzień bez czegoś słodkiego, to dzień absolutnie stracony. Jedynym pocieszeniem w tej mej słabości jest to, że nie przepadam za kupnymi słodyczami i zdecydowanie wolę domowe wypieki. Uważny obserwator, oprócz miłości do słodyczy, dostrzeże także inną mą cechę, a mianowicie przywiązanie do pewnych rytuałów. Ujawnia się to przede wszystkim przy okazji spożywania kawy. To zapewne efekt wychowania, gdyż w moim domu wspólne picie kawy było zawsze istotnym punktem życia rodzinnego (zwłaszcza tej niedzielnej spożywanej w liczniejszym, niż na co dzień, gronie). Mimo, że już dawno wyprowadziłam się z rodzinnego domu, spożywanie kawy nadal celebruję. Jednak mój codzienny rytuał przybrał nieco inną formę. A wygląda ona mniej więcej tak:

Czytaj dalej

Spaghetti z tuńczykiem i zielonym groszkiem oraz o uprawnieniach konsumenta cz.1

Jest pewna grupa produktów, które bardzo rzadko pojawiają się w mojej kuchni, należy do nich m.in. tuńczyk z puszki. Na nieszczęście dla mnie pewien osobnik wyjątkowo za tą rybą nie przepada, stąd rzadko pojawia się ona w naszym menu. Na szczęście dla mnie pewien osobnik raz na jakiś czas opuszcza dom, a wtedy kuchnia należy wyłącznie do mnie. Przy okazji ostatniego samotnego pobytu, na swoim stole gościłam właśnie tuńczyka.

Czytaj dalej

Sałatka ze świeżych warzyw

Tak wiem, że nie powinno się jeść ogórka w towarzystwie pomidora, nabiału nie popijać herbatą, a także nie łączyć go z pomidorem, jajek zaś nie spożywać w obecności cukrów (szczególnie słodzonej herbaty). Wiem, ale nic nie poradzę na to, że uwielbiam mozarellę z pomidorem, a śniadania nie wyobrażam sobie bez kubka cudowne pachnącego Earl Grey’a, bez względu na to, co w danym dniu konsumuję na śniadanie. Podobnie rzecz się ma z dzisiejszą sałatką, która nieodmiennie przypomina mi lata dzieciństwa i liczne pobyty u mojej babci. Zawsze w okresie wakacyjnym serwowała mi na śniadanie właśnie coś w tym stylu. Pomysł mojej babci został nieco przeze mnie zmodyfikowany. Niestety, nic nie zastąpi smaku pomidorów i ogórków pochodzących wprost z babcinej szklarni. Mimo wszystko, w środku dużego, głośnego i chyba trochę zbyt zanieczyszczonego miasta, próbuję przypomnieć sobie smak dawno minionego dzieciństwa.

Czytaj dalej